VOD się powtarza – tradycyjne produkcje to zło?

To, że telewizja sprzedaje nam czerstwe programy – wiadomo nie od dziś. Jednak od niedawna wiadomo także, że VOD idzie w jej ślady… W mediach społecznościowych powoli zaczyna wrzeć od komentarzy, które donoszą – stare tytuły w VOD. A mowa o hegemonach takich platform, przede wszystkim Netflixie, Prime Video czy HBO GO i Disney +.

W międzyczasie listy pojawiających się produkcji w każdym tygodniu i miesiącu budzą pełen wachlarz emocji. Przeważają jednak te mniej pozytywne, acz podobnie entuzjastyczne. Największe wrażenie budzą przecież materiały, które doskonale znamy… 

Niestety w świecie VOD nie brakuje powtórek Netflix i Prime Video zdaje się prześcigają się w dystrybucji filmów, seriali i programów, które widzieliśmy już kilkanaście razy.

Stare VOD jest nam niepotrzebne!

Tymczasem, nie zawsze tradycja jest warta podtrzymania. O ile możemy obejrzeć rokrocznie Kevina samego w domu – o tyle przerzucanie się materiałami na VOD jest już nieco niesmaczne. Za przykład niech posłuży nam Mad Men, który niedługo przed premierą na Prime Video zniknął z Netflixa.

Co ciekawe, emisja serialu skończyła się już w… 2015 roku! Wciąż czujemy się młodo, ale jednak przypominamy platformom VOD – mamy już rok 2020… W dobie internetu premiera serialu po 5 latach to już faux pas.

vod

VOD chce być dla każdego!

Tymczasem pojawia się także pytanie, czy aby VOD nie celuje w tych, którzy z kinematografią mają nieco na bakier i, na przykład, nie widzieli jeszcze kultowych produkcji? Albo tych, którzy wiążą z nimi ogrom wspomnień.

Ciężko stwierdzić. Jedno jest pewne – roszady między serwisami VOD i tymi samymi listami produkcji, od Indiany Jonesa, przez Powrót do przyszłości po Jurassic Park są jedynie marną wizją zarobki kolejnych pieniędzy.

Istnieje więc opcja, która mogłaby pogodzić nasz świat  – widzów – ze światem VOD. Rozwiązaniem mógłby okazać się podział ofert na nowości i klasyki. W efekcie, jeśli jesteśmy na bieżąco z kinematografią – płacimy wyłącznie za nowości, rezygnując z tradycji.

W międzyczasie pojawia się jeszcze jedna kwestia – zawsze istnieje jeszcze opcja, że wciąż, jako zagorzali fanatycy kinematografii nie obejrzeliśmy jednego z klasyków.  No i, w powyższym rozwiązaniu podobne tytuły nie pojawiałyby się w naszej ofercie. A to wcale nie oznacza, że nie zasługują na nas czas i uwagę…

Gdy platforma daje drugą młodość…

A może my jednak lubimy, tak jak z muzyką, wracać do starych, lubianych produkcji? Są przecież takie filmy, które nigdy się nie nudzą. A gdy psioczenie na telewizję internetową zmieni rozumowanie takich platform może okazać się, że już nie obejrzymy klasyków, a to właśnie nośnik fizyczny będzie jedynym wyjściem. To wszystko, by pozostać niezależnym!