Czy platformy VOD biją tradycyjne kino na łeb?

2020 miał być rokiem kina. To właśnie teraz liczba widzów w kinie miała przewyższyć dotychczasowe roczniki. Jednak na scenę weszła pandemia pod pachę z lockdownem, a tych to nikt nie chciał oglądać. Tak kończy się krótka historia kina tradycyjnego. Powoli wracamy do wielkiego ekranu, a przynajmniej próbujemy. Jednak czy aby platformy VOD nie wygrają z nim już w przedbiegach?

Dwa lata temu frekwencja w polskich kinach wystrzeliła w kosmos, a tym samym okazała się rekordowa w historii ów tradycji. Wówczas na filmy chodziliśmy całkiem stadnie, a liczba widzów wyniosła wtedy prawie 60 mln. Kolejne 12 miesięcy z kolei przyniosło nad do kin jeszcze więcej. 

Tutaj pierwszy skrzypce grają przede wszystkim produkcje Dinseya i rodzime tytuły. W efekcie, prognozy na 2020 były iście szalone. A co więcej, nawet i uzasadnione, ponieważ “Jak zostałem gangsterem” obejrzało ponad milion widzów!  Jeszcze większym zainteresowaniem cieszyło się 365 dni. Jednak nadszedł ten czas, gdy w marcu kina powiedziały stanowcze “niestety dość”.

Platformy VOD ratunkiem dla kinomaniaka?

Tymczasem, dane szacunkowe dają nam do zrozumienia, że kina przez epidemię mogły stracić już 11 mln widzów. Nie dziwi więc fakt, że cała branża patrzy w przyszłość bardzo niepewnie. Okazuje się, że powodów do upadku kinematografii na dużym ekranie jest więcej. I tutaj nawet opodatkowanie Netflixa nie pomoże… 

Multikino i YoutCX przeprowadziło badanie, w którym Polacy jednak deklarują chęć powrotu do kin. Jest ich aż 80%.

Tymczasem, według danych SFP – 6 i 7 czerwca zgromadził prawie 4 tys. widzów. Tutaj też nie ma co rozdziawiać ust ze zdziwienia, ponieważ premierowych tytułów znaleźliśmy tutaj tyle, co kot napłakał. Mogliśmy obejrzeć przede wszystkim produkcje powracające na ekrany, a nie nowości. A wszystkiemu winna pandemia.

platformy vod

Platformy VOD to za mało?

W efekcie poluzowania obostrzeń i możliwości wyjścia z czterech ścian, ponad 1000 widzów obejrzało w kinie animację “Naprzód”, 740 – “Salę Samobójców. Hejter”. Co ciekawe, obie produkcje dostępne są już od dłuższego czasu w internecie. Platformy VOD udostępniły je właśnie po to, by kwarantanna była nam milsza.

W międzyczasie repertuar kin wcale wiele się nie poprawił. Jednak kinowa frekwencja wciąż rośnie. 12-14 czerwca to dni, w których już tłumnie chodziliśmy na duży ekran, bo w ilości aż 6 tys. To jednak nic w porównaniu z weekendem 19-21, gdy te musiały udostępnić nam 10 tys. miejsc!

“Naprzód” – wszyscy do kin!

Miniony weekend okazał się dla produkcji całkiem przychylny, bowiem film obejrzało blisko 2 tys. widzów! Tym razem kina się popisały! W zestawieniu najpopularniejszych materiałów nie zabrakło nowości, na przykład  “Tylko sprawiedliwość”, “Żegnaj, mój synu” czy “Eastern”. 

Na razie jednak to Multikino otworzyło część swoich kin, a Cinema City i Helios podejmą się tego dopiero na ten weekend. Wciąż nie ma co strzelać szampanami i cieszyć się wzrostem, ponieważ repertuar, jak na razie, każe zachować spokój. W efekcie, na hity musimy jeszcze poczekać.  Co więcej, nawet one raczej nie postawią branży na nogi… Pandemia bowiem wciąż trwa, a my dalej jesteśmy sceptyczni, co do takich rozrywek. Czy to się zmieni? Niewiadomo.