Czy kino tradycyjne przetrwa załamanie? Jak przędzie analogowa rozrywka w czasach zarazy?

Tego jednak można było się spodziewać. Nadszedł już przecież czas na to, by kino tradycyjne spojrzało prawdzie w oczy – przemysł filmowy na dużym ekranie kuleje.

W efekcie zamknięcia kin w marcu przez trzy miesiące instytucje były uziemione jeśli chodzi o dystrybucję nowych treści. Z początkiem czerwca z kolei znów na ekrany zajrzała nadzieja. Kolejne kina otworzył się w lipcu – do gry zaczęły wracać multipleksy. No właśnie. Zaczęły – i co z tego? Ano, przede wszystkim to, że kino tradycyjne i jego wyniki finansowe i cała frekwencja z czerwca tego roku wprawiają głównie właścicieli w… depresję.

Mimo, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach – w kontekście kina musimy. Chociaż tak naprawdę nie ma w zasadzie o czym. Według danych boxoffice.pl czerwiec przywiał do kin zaledwie 92 tysiące widzów, których bilety opiewały na 1,48 mln PLN. Tak, to złe wyniki…

Kino tradycyjne zwija biznes?

kino tradycyjne

Dla porównania wystarczy przywołać komedię romantyczną czy inne produkcje pokroju  “Kler”, które w jeden weekend potrafiły zgromadzić… milion widzów. Ale to już było. A czy wróci więcej? Na razie rozgrywa się dramatyczna walka, w której tradycyjne kino zdaje się poddawać koronawirusowi i kryzysowi gospodarczemu. Rok do roku czerwiec opiewa na ponad 40 razy niższe przychody… Dodatkowo, pamiętajmy, że niemal cały kwartał kina stały puste. Więc… teraz to już nawet rezerwa się im nie świeci…

W lipcu nadzieja… – mówi kino

Tymczasem, analizy specjalistów wskazują, że lipiec może nieco podnieść kino tradycyjne na duchu. Ten może się okazać nawet dwa razy lepszy od czerwca… jednak czy to wystarczy!? 

Miejmy nadzieje, że planowane na lipiec premiery “Mulan” czy “Tenet” mimo przeniesienia na sierpień zgromadzą wokół siebie nieco więcej zainteresowania niż dotychczasowe seansie… Jednak, nie oszukujmy się. Wciąż wygrywa Netflix i inne platformy VOD, które umożliwiają oglądanie seriali i filmów w spokoju, bez dyszącego z tyłu sąsiada…

Na razie wiadomo więc tylko tyle, że branżę kinową czeka przeprawa przez oko igielne. Wierzymy, że się uda! Jednak prognozy, nawet te bardziej optymistyczne niosą jedną wieść… najpewniej wzrostu zainteresowania kinem możemy się spodziewać dopiero na koniec roku. 2021 roku… Tylko czy wtedy będzie jeszcze do czego wracać?